Jest we mnie coś, co nieustannie buntuje się przeciwko patrzeniu na życie przez pryzmat zysku, pragmatycznych celów, koncentrowaniu się na tym co negatywne, brzydkie i złe. Wciąż szukam zachwytów i poruszeń, zaglądam pod podszewkę, pod dywan i pod maskę.

Szukam rzeczywistości niezrażonej sztampowością, materializmem i bylejakością – rzeczywistości zrodzonej w wyobraźni artysty owładniętego swoją wizją.
Może to jakiś rodzaj odkrywania prawdy ludzkiej duszy?
„Prawdy nieułożonej w proste schematy, nieograniczonej ramami znanych konwencji i powszechnie przyjętych standardów. Prawdy złożonej czasem z obrazów dziwnych, niepokojących, czy nawet przerażających; ale nierzadko, bardzo pięknych. Dokładnie tak samo, jak nasze głęboko skrywane uczucia, jak nasze sny, jak owa dusza, właśnie”.

Chcę wędrując przez życie docierać dokładnie tam, gdzie liczy się widzenie i czucie.
Gdzie można powiedzieć drugiemu człowiekowi „dobrze cię widzieć”, bez układania ust jedynie w grzecznościową formułkę powitalną. Jestem ze Śląska, a Śląsk taki jest – szczery do bólu, „ciosany siekierą” jak mawia mój przyjaciel, który zamieszkał tu niedawno.

Jest coś w przestrzeniach hotelu Admirals Palast w Zabrzu coś, co każe mi do niego regularnie powracać.
Opuszczony gmach oddycha historią – jego korytarze, zbutwiałe wykładziny i zaśniedziałe lustra stają się sceną dla sennych obrazów.
W tym (nie)rzeczywistym świecie pojawia się Mystery Woman – kobieta w masce królika i ptaka, istota spoza czasu. Raz przypomina śląską boginkę, raz zwiastuna końca, raz dziecko zabłąkane w labiryncie snu. Symbol, zjawa, bohaterka fantasmagorii, która rozgrywa się na granicy jawy i podświadomości.
Jej obecność jest wyzwaniem: czy patrzymy na postać, która przyszła tu z przyszłości, by przypomnieć nam o przemijalności? A może to duch samego Śląska, wcielenie siły i tajemnicy regionu, który nieustannie zmienia twarze, ale nigdy nie traci swojej tożsamości?
Surrealizm staje się językiem pamięci – pamięci miejsca, które trwa, choć jest opuszczone, pamięci miasta, które nie boi się konfrontacji z własnymi ruinami, pamięci Śląska, który żyje także w swoich cieniach.
Maska Mystery Woman ukrywa twarz, ale odsłania prawdę o miejscu – pełnym pamięci i tajemnic, tętniących pod warstwą zapomnienia.
Spotkanie z nią to spotkanie z cieniem – hotelu, miasta, cieniem własnej duszy – z jej nieopowiedzianą, nieuświadomioną opowieścią.

Śląsku – dobrze cię widzieć w twoim mroku i w twoim świetle.

*tytuł cyklu fotografii „Mystery Woman in Mystery Hotel” (2 części) nawiązuje do postaci Mystery Mana z filmu „Zagubiona autostrada” Davida Lyncha.