Dwa zdjęcia okna w Zabrzu – Mikulczycach, gdzie mieszkam, dzielą dwa lata. Fotografuję je co jakiś czas, bo jakoś zachwyca mnie ono i wzrusza. Może dlatego, że kojarzy mi się z babcią Tereską, która też lubi sztuczne kwiaty i odważne kolory?
Czasem zastanawiam się, kto jest właścicielem okna i jak wygląda wnętrze jego/jej mieszkania. Na jakiej zasadzie dobiera kwiaty, miesza je między sobą i układa w bukiety. Widać, że to okno jest dla tej osoby niezmiennie ważne. Że lubi i chce dbać o przestrzeń, w której żyje.
Daje mi to swoiste poczucie bezpieczeństwa, co trochę mnie dziwi, bo jeszcze niedawno nie uważałam siebie za szczególnie zżytą z miejscem, w którym mieszkam.
Inne rzeczy, które się nie zmieniają w ludziach, którzy tu mieszkają:
pracowitość (stąd dłoń)
fantazja (zielone szkiełko)
humor (czasem absurdalny – jak powód wyginięcia dinozaurów)
bliskość natury (konie na betonie)
zabawy na klatkach schodowych (moje dziecko to robi)
urodziny (wszyscy przychodzą)
To są korzenie, których nie da się wyrwać, nawet jeśli się przesadzi drzewo.