Ustroń się zmienił, ale nie zmieniło się to, po co ludzie do niego przyjeżdżają. Zmieniły się budynki, ich funkcje, właściciele, standard i sposób spędzania urlopu.
To moje rodzinne miasto, w którym się wychowywałem i które przez ostatnie 30 lat obserwowałem z perspektywy dziecka, a później dorosłego człowieka. Dla mnie Ustroń jest także szczególnym łącznikiem pomiędzy Śląskiem kojarzonym z przemysłem, pracą i nieustannym rozwojem a potrzebą zatrzymania się, odpoczynku i kontaktu z naturą. To właśnie tutaj przez dziesięciolecia mieszkańcy przemysłowego Śląska przyjeżdżali po swój „wywczas”, a symbolem tej historii stały się charakterystyczne ustrońskie piramidy.
Zmieniało się miasto, jego architektura i sposób, w jaki z niego korzystamy, ale idea pozostała ta sama. Człowiek nadal przyjeżdża do Ustronia, żeby odpocząć.