Sól, wciśnięta pomiędzy Rachowcem a Oźną, to miejsce mojego dzieciństwa. Tu uczyłam się patrzeć na świat, tu rodziła się moja wyobraźnia. Każda ścieżka prowadziła ku opowieści – tej zasłyszanej od starszych, tej wyśnionej w dziecięcej głowie. Wciąż brzmią we mnie podania o nocnicach i zmorach, o istotach przemykających pomiędzy światłem a cieniem.

Sól jest dla mnie bliska, a jednak wciąż nie do końca oswojona. Kryje w sobie tajemnicę, która każe wracać, by zrozumieć, że to, co znane, zawsze ma swoje drugie dno.

Zdjęcia powstały zimą, nocą, przy blasku pełni księżyca. To tak zwane fotografie lunarne – zapis przestrzeni, w której srebrne światło księżyca odkrywa inną, ukrytą twarz miejsca.

„Każde miejsce ma dwie postaci, każde miejsce jest podwójne. To, co wzniosłe jest jednocześnie upadłe. To, co miłosierne, jest jednocześnie podłe. W największej ciemności tkwi iskra najpotężniejszego światła, i odwrotnie: tam, gdzie panuje wszechobecna jasność, nasienie ciemności kryje się w pestce światła.” – Olga Tokarczuk

Fotografie lunarne z Soli są próbą uchwycenia tej dwoistości. To zapis przestrzeni, która jest jednocześnie punktem na mapie i punktem wewnętrznym – kolebką moich wspomnień, światłem i cieniem mojej wyobraźni.